Formacja
Obecnie realizujemy formację opartą o kerygmat. Czyli pogłębiamy rozumienie prawd o: Bożej miłości, grzechu, zbawieniu, wierze, nawróceniu, Duchu Świętym oraz wspólnocie. Staramy się jednak, aby nie bylo to tylko poszerzenie wiedzy na ten temat, ale pragniemy, aby szło to w parze z doświadczeniem wiary. Zachęcamy, aby w tym czasie włączać przeżywane punkty kerygmatu do codziennej modlitwy, aby Pan Bóg pozwalal nam lepiej przeniknąć te prawdy, dotknąć ich głębi.
Warto też pewnie notować sobie, swoją duchową drogę przez kolejne kroki kerygmatu. W momentach walki duchowej, mogą się okazać ważną pomocą.
Formacja 31.01 - 6.02.2012
Mowa św. Pawła na temat usprawiedliwienia przez wiarę zaczyna się od przysłówkowego wyrażenia czasowego: „Ale teraz…”. Przysłówek „teraz” ma trzy poziomy znaczeniowe: historyczny, sakramentalny i moralny. Odnosi się bowiem przede wszystkim do godziny, w której Jezus umarł za nas na krzyżu, to znaczy do wydarzenia historycznego, w którym dokonało się nasze odkupienie; następnie odnosi się do chwili chrztu, kiedy to chrześcijanin zostaje „obmyty, uświęcony i usprawiedliwiony” (por. 1Kor 6,11); i w końcu – odnosi się także do chwili obecnej, do dzisiaj naszej egzystencji. To ostatnie znaczenie Apostoł podkreśla, zwracając się do Koryntian: „Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia!” (2Kor 6,2). Na tym ostatnim poziomie „teraz” oznacza „obecnie”, chwilę, w której żyjemy.
Jest więc coś, jeśli chodzi o usprawiedliwienie przez wiarę, co powinno być uczynione teraz, natychmiast; co ja – nikt inny jak tylko ja – powinien zrobić, i bez czego wszystkie inne, najgłębsze rozważania na temat tego problemu pozostaną jakby zawieszone w próżni. Usprawiedliwienie przez wiarę stanowi początek życia nadprzyrodzonego, lecz nie jest to początek, który szybko staje się przestarzały na skutek kolejnych faktów: to początek zawsze aktualny, który trzeba ustanawiać wciąż na nowo. A jednak w tej kontynuacji mogą być także przyspieszenia i uniesienia, które odpowiadają przebudzeniom wiary i wdzięczności człowieka. Jesteśmy tutaj w tej chwili właśnie po to: nie tylko aby zrozumieć a posteriori to, co się w nas dokonało kiedyś w chrzcie, ale by to jeszcze raz przeżyć; aby pomóc naszej wierze w dokonaniu zmiany jakościowej.
Jeden z Ojców z IV wieku napisał te zaskakująco współczesne, można by nawet powiedzieć – egzystencjalne słowa:
Dla każdego człowieka początkiem życia jest ta chwila, w której Chrystus został za niego ofiarowany. Lecz Chrystus jest za niego ofiarowany wtedy, kiedy uznaje on łaskę i zyskuje świadomość życia, którego źródłem jest ofiara (Homilia paschalna z roku 378: SCh 36, s. 59 n)
Śmierć Chrystusa staje się dla nas prawdziwa i aktualna w chwili, w której ją sobie uświadamiamy, potwierdzamy ją, radujemy się z niej i dzięki składamy. To jest to, co przydarzyło się wieczorem 24 maja 1738 roku Johnowi Wesleyowi, i co, poprzez Kościół Metodystyczny oraz tzw. Ruch Świętości, które zapoczątkował, wywarło głęboki wpływ na późniejszy rozwój duchowości protestanckiej, ewangelickiej i zielonoświątkowej. W swoim dzienniku John Wesley zapisał:
Tego wieczoru, wbrew swojej woli, udałem się do Londynu na pewne spotkanie, na którym ktoś miał omawiać komentarz Lutra do Listu do Rzymian. Mniej więcej za piętnaście dziewiąta, gdy czytano opis zmiany, jakiej Bóg dokonuje w sercu poprzez wiarę w Chrystusa, poczułem, że w Chrystusie, i tylko w Nim, raz jeszcze złożyłem moją ufność w zbawienie i została mi dana pewność, że On zgładził moje grzechy, właśnie moje, oraz że mnie wybawił spod prawa grzechu i śmierci.
cd. obok

To wszystko może się wydarzyć także w nas, jeśli tylko zechcemy. Kiedyś celnik udał się do świątyni, aby się modlić, a podczas krótkiej modlitwy stało się coś, co sprawiło, że „odszedł do domu usprawiedliwiony” (por. Łk 18,14). Wystarczyło, że z całą szczerością serca powiedział: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Również my możemy wrócić do domu usprawiedliwieni, po chwili żarliwej modlitwy, po spowiedzi, w której z głębokim przekonaniem będziemy w stanie wypowiedzieć te same słowa: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Mogę więc powrócić do domu z najcenniejszym „łupem” jaki istnieje: usprawiedliwiony przez wiarę, to znaczy uczyniony sprawiedliwym, jako ten, komu przebaczono, zbawiony i uczyniony nowym stworzeniem.Zapewnia mnie o tym Słowo Boże, które nie może kłamać. Mogę dokonać takiego kroku, że będę się nim cieszył do końca moich dni i przez całą wieczność. Mogę z ufnością powierzyć swoje grzechy Chrystusowi ukrzyżowanemu. Potem mogę jeszcze stanąć przed Ojcem i powiedzieć: „Spójrz na mnie, Ojcze, spójrz na mnie, bo jestem teraz Twoim Jezusem! Jego sprawiedliwość jest nade mną; On «odział mnie w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości». Ponieważ Chrystus «wziął na siebie moją nieprawość», ja wziąłem na siebie Jego świętość. Przyoblekłem się w Chrystusa!” Niech Bóg znowu raduje się ze swego stworzenia,
Bóg spogląda na swoje stworzenie i widzi, że dzięki ofierze Chrystusa, Jego Syna, jest ono znowu „bardzo dobre”. Podstawa do chlubienia się została usunięta; a przecież jest coś, czym człowiek może się chlubić: może się chlubić w Panu: „Niech chlubi się w Panu ten, kto się chlubi” (por. 1Kor 1,31). Móc chlubić się Bogiem! Jaka chluba może być większa niż ta? Któż będzie tak nierozumny, aby zamienić ten przedmiot chluby na własną sprawiedliwość? O tak; my będziemy się chlubić Tobą, Panie. Na wieki!
Najbliższe spotkania
7.02 będą twórczości część II
14.02 Msza Św.
21.02 Modlitwa+głoszenie
Fragmenty na poszczególne dni
Wt. 31.01 Syr 2,6-11
Śr. 1.02 Ps 9,11
Czw. 2.02 Ps 33,16-22
Pt. 3.02 Ps 125,1-2
Sob. 4.02 Ps 37,3
Nd 5.02 Mt 9,19-22
Pon 6.02 Prz 3,3-7
Strefa faktów
Tutaj będziemy mieli okazję poznać się od strony... no właśnie w dużej mierze będzie to od Was zależało :) Możemy zadawać sobie wszelkiego rodzaju pytania (propozycje pytań składamy na fejsie lub na maila), na które, szanując wolność danej osoby, zaintersowany będzie mógł odpowiedzieć.
Można już wymyślać pytania dla Agnieszki :)
1. Jak trafiłaś do wspólnoty?
Podobnie jak Maciek Z., w dużej mierze trafiłam do wspólnoty dzięki wspólnocie. Początkowo były to studenckie msze niedzielne "oprawiane" przez gdańską wspólnotę Efraim, później rekolekcje (zwane kursem Filipa) prowadzone przez wspólnotę Dabar z Sopotu, do której dołączyłam po tym wydarzeniu. Po rozwiązaniu Dabaru, za pośrednictwem Maćka Sz., trafiłam do Kairos'a. We wszystkich trzech przypadkach tym, co mnie przyciągało do wspólnoty była widoczna radość i więź między tymi ludźmi, w której było "Coś" wyjątkowego.
2. Co jest dla ciebie najważniejsze w relacji z drugim człowiekiem?
W relacji z drugim człowiekiem najważniejsza, bądź bardzo ważna jest dla mnie wzajemna akceptacja i otwartość. Wiąże się to z podejmowaniem trudu zrozumienia siebie i innych, szczególnie, kiedy w pierwszym odruchu wydaje się to niemożliwe.
3. Wszyscy wiedzą, że lubisz kanapki :) Jaka jest Twoja ulubiona potrawa i jaka lubisz lub/i umiesz przyrządzać?
Pewnie niektórzy się zdziwią, bo moim najbardziej ulubionym daniem nie są wcale kanapki (dodam, że taka fama poszła kiedyś w eter) :) Bardzo lubię wiele potraw, a jedną z tych, które lubię jednocześnie przyrządzać i jeść są zupy: pomidorowa, rosół, etc. :) Powód jest prosty: ugotowanie ich nie jest czasochłonne a efekt jest smakowity :) Kto próbował, ten wie ;)
4. Kim chciałaś zostać, jak byłaś mała?
Moje zawodowe powołanie ewoluowało przez lata. Jedno z pierwszych, jakie pamiętam, dotyczyło służb porządkowych. Mianowicie chciałam zostać konserwatorem powierzchni płaskich, innymi słowy panią sprzątającą klatki schodowe. Powodem było moje zamiłowanie do zamiatania :) Kolejnym, dość popularnym wśród małych dziewczynek, było marzenie o byciu piosenkarką. Dodam, że ani jedno, ani drugie się nie spełniło.
5. Jesteś wrażliwą, ułożoną osóbką i betonowy kairosowy humor jeszcze Cię nie złamał :) Co więc najbardziej Ciebie bawi i jak opisałabyś swoje poczucie humoru?
Co do tego, że betonowy kairosowy dowcip mnie nie złamał się nie zgodzę :) Natomiast tym, co mnie bawi są w większości żarty sytuacyjne, ludzkie zachowania, niepowtarzalne i charakterystyczne dla danej osoby, mimika twarzy, gesty, itp. Nie da się tego określić jednoznacznie.
6. Oraz pytanie premiowane: czy wyjdziesz za mnie? Autor, jak się domyślasz, to Maciek
Bardzo bym chciała :) A czy to się stanie, zależy również od Ciebie, Maćku drogi.